niedziela, 12 lipca 2015

Zanurzeni w psychodelii różu, czyli Różowa Pantera w Mysterious Room

W szalonych głowach Room Busters zrodziła się pewnego razu myśl, aby na chwilę podzielić się na dwie grupy i zmierzyć się w wyzwaniu, które odpowie na pytanie: "Kto wyjdzie pierwszy - dziewczyny czy chłopaki?" Obie drużyny trzymały kciuki za siebie samych, ale każdy i tak liczył przede wszystkim na dobrą zabawę. Plan czekał tylko na odpowiedni moment, aby go wcielić w życie, a my rozglądaliśmy się za pokojem, który idealnie nada się do tego celu. Gdy tylko otworzyły się drzwi Mysterious Room, wiedzieliśmy, że pokój Różowej Pantery będzie miejscem, gdzie rozegra się nasza walka. Dodatkowo nie można zapominać, że cały skąpany jest w różu, więc co mogło nas czekać lepszego?
Zanim zaczniemy jednak, poczujmy ten klimat, klikając na poniższy film. Od taka chwila przyjemności wprowadzająca nas w to, co miało nas czekać.


Różowa Pantera (a w zasadzie pan "Panter"), to postać serii filmów animowanych, które pojawiły się pod koniec lat 60. Bohater ten ma zawsze niestandardowe pomysły i często wpada w tarapaty. Tym razem nie było inaczej. Potrzebna mu będzie nasza pomoc, aby uciec od kłopotów i przywrócić harmonię w jego różowym świecie. Wszystko za sprawą niezwykłego diamentu, który zniknął w tajemniczych okolicznościach i został zamknięty w tajemniczym miejscu. Tym razem wchodząc do pokoju obie drużyny mają dwa cele: pomóc Różowej Panterze i... zwyciężyć z drugą drużyną. Mnóstwo do zrobienia, ale każdy liczy, że to jego czeka chwała. Najbliższe minuty wyłonią w końcu zwycięzcę.

Świat, w którym wszystko może się zdarzyć

Wchodzimy do Mysterious Room, a nasz wzrok przykuwa pewien tajemniczy jegomość, który wydaje się wyglądać znajomo. Jego twarz skryła się za ciemnymi okularami, ale strój mówił tylko jedno: to Różowy Panter! Szykowny jak zawsze wita nas wraz z całą ekipą. Zakłada nam kolorowe naszyjniki z kwiatów i już czujemy się jak w bajce.
Pierwsze wchodzą dziewczyny... przez drzwi od lodówki! Pokój jest zniewalający! Radosny odcień
różu na ścianach dodaje odwagi, a niezwykłe meble tworzą niepowtarzalny klimat. Całość wygląda niczym wyjęta z kreskówki. Stoimy i uśmiechamy się na ten niesamowity widok. Nie ma jednak czasu do stracenia! Trzeba brać się do roboty. Tym razem musimy wygrać nie tylko z czasem, ale i z innymi.
Obie grupy dzielnie walczyły, penetrując najbardziej ukryte zakamarki świata Różowej Pantery. Aż trudno uwierzyć, że tak niewielki pokój może skrywać tak wiele niespodzianek.
Mimo tego, że wchodzimy do pokoju w parach, biegamy od ściany do ściany tak zachłannie szukając wskazówek, że mamy wrażenie, że jest nas w środku cała gromada! Każda rozwiązana zagadka cieszy podwójnie, ponieważ gramy w okrojonym składzie. Niejednokrotnie wstrzymujemy oddech, odliczamy sekundy, aż wreszcie... naszym oczom ukazuje się imponujący diament!
Kiedy obie grupy wracają z rysunkowego świata, nerwowo czekamy na wyniki naszego wyzwania. Kto okazał się być lepszy? Komu różowy kolor dał siłę?

Poczuć się jak w bajce

Wstrzymujemy oddech i czekamy na wyniki. Już wiemy, że to chłopakom poszło lepiej i zwyciężyli. Obyło się bez łez, ale nie oszukujmy się - każdy z nas liczył na wygraną. Na szczęście pokój Różowej Pantery sam w sobie i dobra zabawa zrekompensowały przegraną dziewczyn. W końcu jak można się smucić, kiedy przeżyło się właśnie tak wspaniałą przygodę? Zostały nam za to niezwykłe wspomnienia i... kawałek ogona Różowego Pantera. ;)
Wróćmy jednak do samego pokoju i tego, co skrywa za swoimi drzwiami.
Przede wszystkim niezwykle cieszy oczy. Trzeba to podkreślić raz jeszcze: pokoje w Mysterious Room to nie tylko świetna rozrywka na bardzo wysokim poziomie, ale i niesamowita uczta dla zmysłów. Tu wszystko dopracowane jest w najmniejszym szczególe, wysoce estetyczne, piękne samo w sobie. Jak stwierdziła to Ania: "W tym pokoju mogłabym mieszkać". Zagłębiając się w różowej otchłani, wchodząc przez drzwi od lodówki, podziwiając niezwykle misternie przygotowane elementy wnętrza, można na chwilę zostawić za sobą codzienność i wkroczyć do świata, gdzie kreskówki rządzą się swoimi prawami.
W pokoju czeka na uczestników mnóstwo niespodzianek i niestandardowych rozwiązań technologicznych, których nie spotkacie nigdzie indziej. Zdolności matematyczne nie będą wam tu potrzebne. Musicie postawić na spryt, zręczność i przede wszystkim spostrzegawczość. Te trzy cechy wystarczą, aby dobrze się bawić i zwycięsko wrócić ze świata różu.
Jeszcze jedna rzecz jest warta wspomnienia. Mysterious Room to nie tylko rewelacyjne zagadki, ale i przede wszystkim niezwykła ekipa, która wkłada mnóstwo energii i serca w to, co robi. Widać to w każdym centymetrze kwadratowym ich ogromnej "uciekalni". Dziękujemy wam za fantastyczną zabawę i nie możemy doczekać się kolejnego spotkania.
Zapraszamy jeszcze na filmik, jaki udało się nam nakręcić z naszego wyzwania Różowej Pantery. Czy można się tutaj źle bawić?





Mysterious Room
Sienkiewicza 55, Łódź
kontakt: +48 570 666 616, biuro@pokojezagadki.pl
Czas trwania rozgrywki: 45-60 minut

Zdjęcia pochodzą z oficjalnej strony internetowej Mysterious Room i Facebooka.

czwartek, 9 lipca 2015

Find Out - Zagadki pachnące drewnem

Find Out w Łodzi było jednym z tych miejsc, które odwiedziliśmy jako pierwsze na samym początku naszej przygody z escape roomami. Musiało minąć kilka miesięcy, żebyśmy mogli wrócić na pokoje i zmierzyć się z nowymi zagadkami, jakie stworzyła ekipa Find Out. Emocje czarnego i białego pokoju były dla nas wciąż żywe i niejednokrotnie wracaliśmy do nich w naszych dyskusjach, dlatego też i tym razem liczyliśmy na coś równie ekscytującego.
Tym razem głównym bohaterem zagadek okazało się być...drewno. Ekipa Find Out podzieliła się na dwie grupy i w tajemnicy przed sobą stworzyła dwa osobne pokoje. Element ten pojawił się w obu projektach i pokazał jak jeden element może zainspirować do powstania dwóch różnych miejsc.

Chwile grozy w drewnianej szopie

Naszym pierwszym przystankiem była drewniana szopa. Pokładamy w niej jednak ogromne nadzieje, bo ma być naszym schronieniem przed piekłem, jakie rozgrywa się za jej ścianami. Zamknięci w czterech ścianach słyszymy nadlatujące samoloty, a powietrze co rusz przeszywa świst kul. My, uchodźcy, czekamy na dalsze wskazówki, wstrzymując oddech z każdym kolejnym hałasem, który porusza powietrze. Edward obiecał, że przyjdzie nam pomóc. Nie mógł przecież rzucić swoich słów na wiatr... To niemożliwe! Trzeba było wziąć sprawy w swoje ręce, trzeba było zadbać samemu o swój los.
Nasze płuca wypełnia powietrze nasiąknięte zapachem drewna. Nie możemy zapomnieć, że czas nieubłaganie mija. Opuszki naszych palców delikatnie badają drewniane deski z każdej strony: podłoga, ściany, sufit, nic nie może ujść naszej uwadze. W obliczu zagrożenia, nie można cofnąć się przed niczym, to ten moment, w którym stawiamy wszystko na jedną kartę.
I nagle, dzwonek telefonu. Miarowy, dostojny, złowieszczy, odbija się echem w naszych uszach i drąży dziurę zabierając nam okruchy pewności siebie. Niech wreszcie przestanie! Każde z nas
ostatkiem siły stara się rozwiązać pozostałe zagadki i... wreszcie światło! Czy to koniec? Niemożliwe... Czy zrobiliśmy coś nie tak? Gorączkowo sprawdzamy wszystko raz jeszcze i... to prawda! Drzwi się uchylają, a my uciekamy z szopy do bezpiecznego miejsca. Oby... Takie jest życie uchodźców.

Samotna chatka w środku lasu

Nie minęło dużo czasu zanim wyruszyliśmy w kolejną podróż do Find Out, aby tym razem poczuć na własnej skórze emocje drugiego pokoju. Czekała nas leśniczówka.
Przechadzka po lesie trwała zdecydowanie za długo. Oszałamiający śpiew ptaków, bliskość natury, zapach drzew. Dookoła zaczęło się ściemniać, a my straciliśmy poczucie czasu, a do tego zupełnie nie mogliśmy odgadnąć, dokąd zaprowadziły nas nogi. Na szczęście wśród konarów drzew dostrzegliśmy leśniczówkę, wprost idealne miejsce, aby schronić się przed nadchodzącą nocą.
Gdy tylko wkraczamy w mroki domku, zaczynamy zastanawiać się, czy gdy zjawi się właściciel, będzie zadowolony z naszego wtargnięcia w jego progi. To chyba nie był najlepszy pomysł. Jednak... to prawda... drzwi są zamknięte! Wprost świetnie!
Po omacku szukamy źródła światła uważając pod nogi. Gdy wreszcie żarówka odgania ciemność, zaczyna do nas docierać, gdzie tak naprawdę jesteśmy. W kominku tli się jeszcze drewno, a ze ścian patrzą na nas niezliczone pary oczu. Wprost idealnie!
Biegamy z pękiem kluczy, łamiąc sobie głowy, gdzie można by ich użyć. Nagle naszą uwagę przykuwa niewielki element, który był tam od samego początku, ale uszedł naszemu wzrokowi i ukryty przed nami obserwował od kiedy tam weszliśmy. Teraz możemy wrócić do gry!
Śpiew ptaków przestaje być relaksujący. Być może w innych okolicznościach moglibyśmy się cieszyć z bliskości natury. Tym razem jednak nie na tym powinniśmy się skupić. Jedno zdziwienie goni kolejne i kiedy myślimy, że już udało nam się wszystko rozwiązać, przed nami staje ostateczna zagadka. Chyba pan leśniczy będzie musiał spotkać nas w innych okolicznościach.

Find Out trzyma klasę

Trzeba przyznać, że Find Out od zawsze będzie dla nas ważny ze względu na to, że był to jeden z pierwszych escape roomów, jakie stanęły na naszej drodze. Jakość przygotowanych pokoi i wielkie uśmiechy, jakie goszczą na twarzach zespołu, za każdym razem, gdy się ich odwiedza, sprawiają, że jest to miejsce, do którego chce się wracać.
Poprzedni wystrój, z jakim mieliśmy okazję się zmierzyć, oparty był na zasadzie przeciwieństw: pokój czarny i biały, mrok i jasność. Tym razem jednak w obu rozgrywkach mamy wspólny element pod postacią drewna. Nie zmienia to jednak faktu, że oba pokoje mają odmienny charakter, inną fabułę i różne zagadki. To dwa odmienne światy, w których możemy spędzić godzinę na świetnej zabawie.
Poprzednie pokoje wypełnione były matematycznymi zagadkami. Z pewnością znajdzie się grupa osób, która je kocha i uwielbia rozwiązywać, ale z drugiej jednak strony niektórzy prawdopodobnie odetchną z ulgą, że obecne pokoje odeszły od tej tendencji. Tym razem rozgrywka skupia się bardziej wokół rozwiązań technologicznych (niektórych niezwykle rozrywkowych, innych prawdziwie zaskakujących), tworzących nieszablonowe zagadki, które tak bardzo kochamy. Dodatkowo, cała przestrzeń pokoi (szczególnie szopy) jest wypełniona niespodziankami. Trzeba sprawdzić każdy kąt i rozejrzeć się w każdym kierunku, aby odnaleźć to, co ukryte jest przed naszymi oczami.
Niezaprzeczalnie Find Out trzyma klasę, zaskakując swoich gości powiewem nowych rozwiązań. Tym razem wymieszanych z wonią drewna. Tak chyba musi pachnieć przygoda i tajemnica.



Find Out
Piramowicza 9 lok. 9, 90-254 Łódź
kontakt: (+48) 506 633 360, kontakt@findout.com.pl
Czas trwania rozgrywki: 45 minut

Facebook

Zdjęcia pochodzą z oficjalnej strony Find Out oraz oficjalnego profilu na Facebooku.

środa, 1 lipca 2015

Quest Hunt - miejsce z klimatem i stworzone z pasją

Dawno nie wyjeżdżaliśmy poza granice Łodzi. Lokalne zagadki musiały poczekać, kiedy dowiedzieliśmy się, że w stolicy otworzyło się nowe miejsce i kusi uczestników, aby spróbowali swoich sił w dwóch pokojach tematycznych. Czy brzmi to jak wyzwanie dla Room Busters? Jak najbardziej! Czy wyruszyliśmy na spotkanie z przygodą? Bez mrugnięcia okiem!
Niedzielny poranek w Warszawie przywitał nas słoneczną pogodą... Wiedzieliśmy jednak, że tego dnia czekać nas będą dwa pokoje o nieco innej atmosferze: nieco bardziej nastrojowej, oderwanej od rzeczywistego świata. To nic! Gdy tylko zamknęły się za nami drzwi wejściowe i zeszliśmy w dół by stanąć oko w oko z tym, co nas czeka, wiedzieliśmy, że czeka nas dobra zabawa.

W baśniowym świecie Krainy Czarów, czyli w pogoni za białym królikiem

Pierwszym punktem na naszym planie było odwiedzenie Krainy Czarów. Pokoje oparte na filmach, książkach czy też baśniach potrafią szczególnie rozpalić wyobraźnię, dlatego nie mogliśmy doczekać się, aby dowiedzieć się, co skrywał pokój, przed którym staliśmy. Drzwi się uchyliły, zaskrzypiały i ten dźwięk oznajmił, że zaczęła się zabawa. Biały Króliku - nie uciekniesz nam!
Nasze stopy zagłębiają się między źdźbła trawy, a oczy gubią się w plątaninie gałęzi. Skądś dobiega cicha muzyka, a my nie możemy się oprzeć atmosferze tego miejsca. Mnóstwo kłódek, drzwi małych i dużych, kluczy i kluczyków - istne szaleństwo! Każda kolejna zagadka przybliża nas do wyjścia, ale wciąż wydaje się, że to tak daleko!
Zewsząd otaczają nas Biały Królik, Królowa Kier, Kapelusznik... Każdy z nich gra tu swoją rolę, każdy albo chce nam pomóc, albo namieszać w głowach. Nasze myśli zaprzątają liczby, działania, kształty i kolory. Jak to wszystko ze sobą poskładać? Mijają kolejne minuty, a wszystkie rozwiązania zaczynają wreszcie idealnie do siebie pasować, jak fragmenty puzzli. W końcu z otchłani ciemności wyłania się klucz, ten jedyny, na który wszyscy czekaliśmy. Nasza przygoda w Krainie Czarów dobiegła końca... Zostawiamy za sobą niezapomniane emocje i piękną baśniową krainę.

Odyseja Kosmiczna - Interstellar w świecie rzeczywistym

Niezwykle szczęśliwi wybiegamy z pierwszego pokoju i nie możemy opanować ekscytacji. Rozgrzani już przed kolejnym starciem, kierujemy się w stronę statku kosmicznego. Wiemy mniej więcej, co może nas tam czekać, jednak to, co ukazuje się naszym oczom przechodzi wszelkie oczekiwania. Jeszcze wtedy nie wiedzieliśmy, że przed nami jeden z najwspanialszych pokoi, jakie udało się nam odwiedzić.
Śluza statku kosmicznego zamyka się za nami, a z odrętwienia budzi nas przeszywający dźwięk ostrzegawczy. Rokowania są niezbyt optymistyczne. Zostało nam sześćdziesiąt minut zanim istnienie naszego statku kosmicznego zakończy się wielkim wybuchem. Nie potrzebujemy większej zachęty do działania, tylko od razu rzucamy się do pracy.
Najpierw należy sprawdzić wszystkie panele, każdy wyświetlacz. Diody oślepiają nas swoim blaskiem i przypominają, że zagrożenie jest coraz bardziej realne. Zbieramy się wokół kokpitu nawigacyjnego i próbujemy zrozumieć to, co chcą nam powiedzieć wszystkie liczby i nazwy. W pewnym momencie zaczynamy mieć wrażenie, że cały kosmos, jest z nami i chce nam pomóc w nieuchronnej zagładzie naszej stacji kosmicznej. Planety i gwiazdy wskazują nam drogę. Sprawdzamy jeszcze wszystkie kontrolki i wskaźniki. Czyżby to było to?
Nagle zdajemy sobie sprawę z tego, że te zagadki mają podwójne dno, że czeka nas tu więcej zaskoczeń, niż moglibyśmy się spodziewać. Gdy już udaje nam się zapanować nad emocjami, stopniowo zagłębiamy się w wir tego, co nieuniknione.
W końcu udaje nam się i opuszczamy nasz statek kosmiczny. Misja zakończyła się sukcesem! Dla takich emocji warto oderwać się od rzeczywistości.


Quest Hunt - świat baśni i międzygalaktycznych przygód

Z ostatniego pokoju wychodzimy tak oczarowani, że nie możemy uwierzyć w to, że wróciliśmy do codzienności. Oba pokoje zachwyciły nas swoim klimatem. Poczuliśmy się tak, jakbyśmy przez chwilę naprawdę znaleźli się w innej rzeczywistości, zawieszeni gdzieś w odmiennej czasoprzestrzeni.
Nie mogliśmy się oprzeć, aby zamienić kilka słów z samym twórcą całego zamieszania, czyli Filipem. Okazało się, że jest to człowiek nie tylko niezwykle sympatyczny, ale i pełen pasji i wielu talentów. Nasz podziw dodatkowo wzbudził fakt, że pokoje stworzył... sam z pomocą najbliższych! W escaperoomowym świecie zazwyczaj tego typu rzeczy powstają przy udziale stałej grupy osób. To ogromne przedsięwzięcie wymagające kreatywności i tężyzny umysłowej. Imponujące jest to, że jedna osoba potrafiła zaplanować coś takiego sama, a do tego o tak wciągającej rozgrywce. Na pierwszy rzut oka widać, że jest to miejsce stworzone z pasją.
Oba pokoje są warte odwiedzenia, mimo tego, że skrywają zupełnie inną historię i otaczają graczy odmiennym klimatem. Imponujące są tu zagadki: zróżnicowane, wymagające sprytu, współpracy i logicznego myślenia. Nie obejdzie się tu bez matematycznych elementów, ale każda osoba, która ma głowę na karku, powinna sobie z nimi poradzić. W rozwiązanie zagadek zaangażowane są wszystkie zmysły i umiejętności, ale satysfakcja, jaka płynie z ich rozwikłania, jest bezcenna.
Jeszcze bardziej imponuje tu wystrój. Niby coś, co mogłoby wydawać się bardzo błahe, a jednak tworzące atmosferę i zabierające uczestników w inny świat. Kraina Czarów wygląda jak wyjęta z baśni, a Odyseja Kosmiczna mieni się dziesiątkami kontrolek na ekranach kokpitu. To niezwykły widok i prawdziwa uczta dla amatorów dobrej zabawy.
Wkrótce Quest Hunt planuje się powiększyć o jeszcze jeden pokój, utrzymany w klimacie szpiegowskim, gdzie rozgrywka ma być jeszcze bardziej złożona i zadziwiać tym, czego nie spotka się nigdzie indziej. My już nie możemy się doczekać!
Odwiedziny w Quest Hunt w Warszawie były niezwykle owocne. Wyszliśmy oczarowani i  szczęśliwi, że udało nam się doświadczyć tego na własnej skórze. Dodatkowo fakt, że wszystko to zostało stworzone przez jedną osobę zachwyca i jest naprawdę imponujące. Warto wpisać to miejsce na listę escape roomów, które trzeba odwiedzić. Z pewnością będzie to niezapomniane przeżycie!


Quest Hunt
Warszawa, ul. Wilcza 66/68 lokal 1a
kontakt: +48 792 672 308, info@questhunt.pl
Czas trwania rozgrywki: 60 minut



Zdjęcia pochodzą z oficjalnej strony Quest Hunt na Facebooku.

poniedziałek, 8 czerwca 2015

Zagwozdka - Zmierzch kawalerstwa


Po naszej ostatniej wizycie w Zagwozdce, marzyliśmy o tym, żeby odwiedzić drugi pokój. Tak niesamowitych emocji, już dawno nie odczuliśmy, dlatego też, odmierzaliśmy czas, do jego otwarcia. Tym razem wiedzieliśmy dwie rzeczy: ten pokój nie będzie straszny (część z nas odetchnęła z ulgą) oraz z pewnością będzie trzymał poziom swojego poprzednika. Nasza ekscytacja sięgnęła zenitu, gdy tylko przekroczyliśmy próg Zagwozdki. Czas zacząć show!

Imprezy nadszedł kres

W życiu mężczyzny nadchodzi taki czas, kiedy stwierdza, że trzeba się wreszcie ustatkować. Zanim jednak zabrzmią kościelne dzwony i stanie się na ślubnym kobiercu, wypadałoby uczcić ten fakt odrobiną szaleństwa. Kiedy na ślubną salę wnoszone są kwiaty, a ostatnie szczegóły są dopracowywane przed wielkim wydarzeniem, zapada zmierzch, a razem z nim szalona impreza kawalerska. Alkohol płynie strumieniami, jeden drink goni kolejny, zmęczone nogi ledwo nadążają w tańcu w takt muzyki. Kiedy ciało ogarnia wreszcie błogie zmęczenie, kolejny dzień niesie nowe wyzwanie - powiedzieć tak! Podczas, gdy wszyscy udali się na ślub, parę rzeczy zostało niezałatwionych. Wtedy nie pozostaje nic innego niż zmierzyć się z czasem i poukładać fragmenty wspomnień z poprzedniego wieczoru w logiczną całość... Teraz wkraczamy my!

Kac Vegas na żywo

Podłogę pokrywa konfetti, a z głośników sączy się rytmiczna muzyka. W głowie totalna pustka, a na ladzie winowajca - puste butelki po alkoholu. Co tu się wczoraj działo? Kieliszki po drinkach mieszają się z telefonami dziewczyn z imprezy. Chłopaki musieli nieźle zaszaleć. Wydawało się, że wszystko szło po jego myśli: kac okiełznany, stawił się na czas na ślubie, ale... bez marynarki. Trzeba coś z tym zrobić.
Przedzieramy się przez strzępki wspomnień z imprezy: zdjęcia, telefony, wiadomości. Melanż musiał być udany - wystarczy się rozejrzeć. Początkowo ogarnia nas imprezowy nastrój i rozglądamy się dookoła w rytm muzyki. Po chwili jednak dociera do nas ogrom zadania, jakie stoi przed nami i trudność, z jaką trzeba będzie złożyć wszystko w logiczną całość. (Dzięki stary, tym razem chyba przesadziłeś!)
Odkrywając kolejne wskazówki stopniowo układamy cały poprzedni wieczór w logiczną (jeśli można tak nazwać tę szaloną imprezę) całość. Kolejne kłódki próbują nas spowolnić, walczymy z czasem i przez chwilę, przytłoczeni całością, czujemy się jakby i nam dawało się we znaki wczorajsze szaleństwo. Już niewiele zostało, już prawie się udało, wielki finał i wybiegamy z marynarką. To wesele zostanie uratowane!


Zagwozdka - dla każdego coś dobrego 

Trzeba przyznać, że Zagwozdka trzyma poziom. Tym razem również się nie zawiedliśmy, a wszystko dzięki szczegółowo dopracowanej rozgrywce i różnorodnym zagadkom. Mówiąc to, naprawdę chodzi o cały szereg zadań, które potrafią nie tylko zmusić nas do działania, ale i w przypadku pokoju "Zmierzch", doprowadzić do śmiechu. Ta rozgrywka to zupełnie inny klimat, taki, który nastraja do dobrej zabawy.
Ponownie historia ma tu duże znaczenie - nie tylko nakreśla tło wydarzeń, ale i spaja ze sobą wszystkie zagadki. W tym przypadku naprawdę można poczuć się, jak bohaterowie filmu "Kac Vegas", gdyż każdy kolejny strzępek informacji sprawia, że otwiera się przed nami jakby fragment poprzedniego wieczoru i układa wszystko w logiczną całość.
Pokój przepełniony jest dobrą zabawą, wieloma niespodziankami i rekwizytami, na które trzeba spojrzeć z przymrużeniem oka, ale wita się je za to głośnymi salwami śmiechu. Tutaj można naprawdę przez chwilę zapomnieć, że to escape room. W końcu dlaczego mielibyśmy uciekać, kiedy impreza była taka dobra..?
Te osoby, które jeszcze nie miały okazji odwiedzić Zagwozdki, z pewnością czeka dobra zabawa, a ci z was, którzy znają poprzedni pokój - nie będą zawiedzeni.



Zagwozdka
Łódź, ul. Struga 11/11 (wejście od ul. Wólczańskiej 58)
kontakt: +48 515 671 111, info@zagwozdka.net
Czas trwania rozgrywki: 50 minut


Zdjęcia pochodzą z oficjalnej strony na Facebooku oraz strony internetowej Zagwozdki.

środa, 27 maja 2015

Mysterious Room - W poszukiwaniu ukrytego skarbu



Nie od dziś wiadomo, że w Łodzi ma powstać największy kompleks escape roomów w Polsce. Całe przedsięwzięcie było na tyle spektakularne, że gdzie byśmy się nie zjawili, jednym z pytań, które zazwyczaj padało było: "A co słychać w tej kwestii?". Jak sama nazwa, Mysterious Room, wskazuje, całość owiana była ogromną tajemnicą. Nam udało się dowiedzieć co nieco, ale to zamiast ugasić naszą ciekawość, rozpaliło ją jeszcze bardziej i zaczęła nas parzyć od środka. Nie pozostało nam nic innego niż odpowiadać, że prace trwają, a w tym samym momencie ściskać kciuki za cały projekt, bo w naszym przekonaniu mogło z tego wyjść coś niezwykłego. Przynajmniej taką mieliśmy nadzieję.
W końcu prace dobiegły końca, a w Mysterious Room pojawiły się pierwsze grupy śmiałków, którzy na własnej skórze mogli poczuć, o co to całe zamieszanie. My kierując się na miejsce obstawialiśmy dwie możliwości: albo będzie to coś z prawdziwego zdarzenia, albo totalna klapa. Okrutne, ale prawdziwe. Tak ogromne projekty łączą się z wielkimi emocjami, więc i w naszych sercach zostało zasiane ziarno niepewności.
Nie pozostało nam nic innego, niż zmierzyć się z Mysterious Roomem i rozwiać wszelkie wątpliwości. Wiedzieliśmy, że czeka nas zaskoczenie. Od tego, jak potoczą się sprawy, będzie zależało, czy będzie ono pozytywne, czy też wręcz przeciwnie.

Tajemnice skąpane w fiolecie

Stojąc pod bramą Mysterious Room spoglądamy na tajemniczy budynek skrywający zagadki. Ciekawe jak wiele zmieniło się tutaj od naszej ostatniej wizyty. Otwieramy ostatnie drzwi i zagłębiamy się we wszechogarniającym fiolecie. Poczekalnia/gralnia czeka na pierwszych chętnych, którzy zasiądą przy stołach i zrelaksują się przy partyjce gier planszowych, popijając przy tym kawę. Zapowiada się świetnie!
Długi korytarz to obietnica ogromu rozrywki - kolejne drzwi skrywają różne pokoje i tylko kuszą, aby wejść do środka i na chwilę oderwać się od rzeczywistości. Tym razem czeka nas pierwszy z nich - Indiana Jones. Ciekawe, co przygotował dla nas archeolog...

Indiana Jones jak żywy

Przechodzimy przez próg i cofamy się do roku 1938. Doktor Indiana Jones musiał wyjechać w pośpiechu, aby odnaleźć swojego ojca. Jednak zostawił niedokończone sprawy nie cierpiące zwłoki. Wiele miesięcy badań, poszukiwań i analiz doprowadziły go do odnalezienia złotej statuetki ukrytej gdzieś w samym sercu peruwiańskiej dziczy. Bożka jednak trzeba odłożyć tam, gdzie jego miejsce. Indiana nie mógł dokonać tego sam. Skoro więc już tu jesteśmy, jest nas czwórka i mamy mnóstwo wskazówek... Doktorze Jones, nie możemy pana zawieść!
Gabinet wypełniony jest starożytnymi artefaktami, mapami zaginionych cywilizacji, czuć na nich kurz zapomnienia.Co może mieć tu znaczenie? Wszystko, albo i nic... Przytłoczeni kierujemy swoje kroki do biurka archeologa i chwytamy list, jaki zostawił nam Indiana. Czego chcesz od nas Jones? Daj nam jakąś wskazówkę! Jak za sprawą magicznej różdżki, nasze prośby zostają wysłuchane. W nasze ręce co rusz wpada kolejne kawałki układanki, czy starczy nam jednak czasu? Okrutny zegar odmierza czas... Szukamy zamków, kłódek, jednak Indiana najwyraźniej nie gustuje w czymś takim. Co rusz zaglądamy do jego zapisków, szukając podpowiedzi. Każde słowo, każda kolejność, każdy symbol - czy mogą mieć znaczenie, czy przybliżą nas do prawdy?
Nagle wszystko staje się jasne, przecież to było takie oczywiste! I wreszcie następuje ten moment... Cisza... Jak wielka jest magia escape roomów, że cztery osoby stoją w miejscu i nie mogą uwierzyć własnym oczom. Teraz wszystko wygląda jak zagadka, ma jej zapach, a pewnie nawet i smak. Zagłębiamy się w paszczę tego, co nieznane.
Mijają kolejne minuty, coraz mniej czasu do końca. Krew gotuje się w żyłach, coraz trudniej chłodno patrzeć na wszystko z dystansem. Emocje zaczynają górować. Czy mamy się poddać i skazać siebie samych na porażkę? Nigdy!
Ostatnie sekundy widać jak w zwolnionym tempie. Bieg, adrenalina, istne szaleństwo i drzwi otwierają się równo w ostatniej sekundzie. Czasem trzeba czegoś takiego, żeby poczuć się jak prawdziwy zwycięzca!



Mysterious Room - coś więcej niż uciekalnia

Po odwiedzinach w skąpanym w fiolecie Mysterious Room aż chce się powiedzieć: veni, vidi, vici, chociaż każdy, kto pozwoli się ponieść przygotowanym tu zagadkom, może uważać się za zwycięzcę. Jest to coś zupełnie innego, innowacyjnego i cieszy nieszablonowym podejściem do tematu escape roomów. Pierwsza wizyta przegoniła wszelkie wątpliwości, a zamiast tego podsyciła nasz apetyt na więcej. Nowicjusze docenią niezwykłą rozgrywkę, starzy wyjadacze natomiast będą musieli zapomnieć o szablonowym myśleniu.
Mysterious Room w dużej mierze bazuje na historii. To ona gra tutaj główną rolę i wciąga nas do serca wydarzeń. Bez niej jesteśmy skazani na porażkę. Zrozumienie tego, co chce "przekazać" nam pokój, jest kluczem do upragnionej wolności. Nie przytłoczy was tu ogrom kłódek i szyfrów. Trudność polega na dedukcji, która z odrobiną sprytu doprowadzi was do zwycięstwa. Nie dajcie się jednak zwieść - zagadki tutaj dalekie są od łatwych. Musicie przygotować się na prawdziwy wycisk szarych komórek.
Porozmawiajmy jednak o tym, co wiele osób traktuje jako gorący temat - o kosztach. Owszem, są one nieco wyższe niż w innych escape roomach, jednak po odwiedzinach, wiemy już czym jest to spowodowane i całkowicie uzasadnione. Mysterious Room to zupełnie inny rodzaj doznań w temacie zagadek. Wszelkiego rodzaju rozwiązania technologiczne, jak i podejście od strony plastycznej, składa się na coś naprawdę wielkiego, co z pewnością zostanie docenione przez graczy. Nigdy nie spotkaliśmy się z tego typu innowacjami, co niezwykle nas cieszy, ponieważ okazuje się, że jest to źródło nieustających możliwości. Tutaj wszystko wyglądało, a nawet pachniało przygodą. Dokładność i staranność, z jaką wszystko zostało wykonane, cieszy nie tylko oko, ale też pozwala oderwać się od codzienności.
Na tę chwilę, poza Indiana Jonesem, dostępne są jeszcze trzy pokoje: Absurdy PRL (który jest niczym wehikuł czasu przenoszący nas co najmniej 30 lat wstecz w odmęty historii), Sherlock Holmes (gdzie trzeba będzie rozwiązać tajemnicę morderstwa) oraz Różowa Pantera (tu uczestnicy zagłębiają się w różowy świat w celu odnalezienia cennego klejnotu). My nie możemy doczekać się kolejnych emocji! Mysterious Room przewrócił nasze postrzeganie escape roomów do góry nogami. Musimy szczerze przyznać: to kawał dobrej roboty! Czegoś takiego jeszcze nie doznaliśmy i z pewnością wrócimy po więcej!


Mysterious Room
Sienkiewicza 55, Łódź
kontakt: +48 570 666 616, biuro@pokojezagadki.pl
Czas trwania rozgrywki: 45-60 minut


Zdjęcia pochodzą z oficjalnej strony internetowej i Facebooka.

sobota, 16 maja 2015

Zagwozdka - Aż nastanie brzask

Kiedy przekracza się próg wybitnego escape roomu, od razu czuje się tę niezwykłą atmosferę, która przechodzi po naszym ciele niczym subtelne wyładowanie elektryczne, rozlewa się po każdej komórce organizmu i sprawia, że serce zaczyna bić szybciej. Każdy krok w nieznane sprawia, że chce się więcej, a uciekające bezcenne minuty doprowadzają nas do zawrotów głowy. Kiedy wiadomo, że znaleźliśmy właśnie coś takiego? To po prostu się czuje i my wychodząc z Zagwozdki w Łodzi też wiedzieliśmy, że ten pokój był wyjątkowy. Dlaczego? Przeczytajcie sami.

Zło budzi się o brzasku

Kolejny escape room na mapie Łodzi. W pewnym momencie człowiek zaczyna się zastanawiać, na ile to podążanie za modą, a na ile prawdziwa chęć stworzenia czegoś wyjątkowego. W tego typu sytuacjach najlepiej nie pozostawiać takich spraw domysłom, a raczej poczuć przygodę na własnej skórze. Tak też postanowiliśmy sprawdzić, czym jest nowy escape room o niezwykle urodziwej nazwie, Zagwozdka. Przechodząc przez próg nie zdawaliśmy sobie sprawy z tego, jak bardzo pozytywnie będziemy zaskoczeni.
W tym miejscu liczy się historia, to ona kreśli tło wydarzeń, naprowadza nas na odpowiedni trop i niczym lukier na torcie, dodaje smaku i spaja wszystko w całość. Tym razem nie jest to historia byle jaka. Będziemy mieli szansę zagłębić się w otchłań najmroczniejszych sekretów ludzkiej psychiki i stawić czoła tym odruchom, które wypieramy z własnej świadomości. Drodzy Państwo, przedstawiamy rozgrywkę pod tytułem "Brzask".


Opowieść o mężczyźnie, który kochał za bardzo

Zanim wpadniemy w wir zagadek i popłyniemy wraz z nurtem logicznych wyzwań, wręczana jest nam strona z gazety. Czujemy przez chwilę, jakby wylano na nas kubeł lodowatej wody. Seryjny morderca, człowiek, który darzy kobiety zbyt silnym uczuciem, zagubiony w mroku własnej świadomości, znów zaatakował. To nie pierwsza ofiara i z pewnością nie ostatnia. Kiedy uda się go schwytać? Czy można ukrócić tę falę nieszczęść?
Nasze serca przeszywa lodowaty chłód. Co może nas czekać za zamkniętymi drzwiami? Teraz nie pozostaje nam już nic innego, jak stawić czoło temu, co najbardziej pierwotne na tym świecie - strachu. Uzbrojeni w dużą dawkę animuszu kierujemy się w nieznane.

Walka z czasem, walka z samym sobą

Każdy centymetr naszego ciała napięty jest do granic możliwości. Cyfry zegara zaczynają odmierzać czas do zera, żarząc się złowieszczym światłem. Nie możemy stracić ani jednej minuty. Przepychamy się między ścianami opuszczonego hotelu. W powietrzu wisi coś bliżej nieokreślonego, jednak sięgającego wprost do serca, gdzie po cichu wkracza i zadomawia się strach.
Zagadki sprawiają, że kręci się nam się w głowie. Czas mija. Tik tak tik tak. To okrutne uczucie, że tak wiele przed nami, a czas przelatuje przez palce. Klucze, kłódki, morderstwa, kobiety, które odeszły pozostawiając po sobie garstkę wspomnień i niemy krzyk przeszywający powietrze. Czy uda nam się wyjść stąd i nie zostawić za sobą zdrowych zmysłów?

Pomimo błagania, zegar wciąż odmierza czas, a my gorączkowo walczymy do końca. Świadomość, że na każdym kroku czeka nas przerażająca niewiadoma doprowadza nas prawie do łez. W końcu uciekamy do wolności, do rzeczywistości, do życia. Czy jednak nie zostawiliśmy za sobą cząstki własnej duszy i niewinności?

Zagwozdka - coś dla dorosłych i coś dla dzieci

"Brzask" to pierwszy scenariusz, jaki oferuje Zagwozdka. Wymagający, ale oddziałujący na wszystkie zmysły tak bardzo, że wychodząc z pokoju naprawdę czuje się, że właśnie wróciło się z innej rzeczywistości. Niedługo do tej rozgrywki dołączy kolejna - "Zmierzch". Nieco inna w klimacie, lżejsza i stawiająca nowe wyzwania.
Co więcej, poza mrożącymi krew w żyłach zagadkami, Zagwozdka jest jedynym miejscem w Polsce, które oferuje escape room wyłącznie dla dzieci. "Kajuta Kapitana Raptusa", czyli stylizowany na statek pokój skrywa niezwykłe tajemnice, które spodobają się nie tylko najmłodszym, ale i dorosłym opiekunom. Cieszy nas taka alternatywa spędzania wolnego czasu, gdy rodzice współpracują z dziećmi i łączą swoje siły, aby rozwiązać wszystkie zagadki. Z pewnością jest to lepszy pomysł niż bierne oglądanie telewizji, a i satysfakcja płynąca z wydostania się z pokoju, jest bezcenna! Na grupy, którym uda się rozwiązać zagadki "Kajuty Kapitana Raptusa", czekają niespodzianki, więc starania dzieci również zostają nagrodzone.


Przyznać trzeba, że Zagwozdka wyróżnia się na tle innych escape roomów pod wieloma względami: zagadki są naprawdę na wysokim poziomie, rozgrywka nie pozwala zapomnieć o tym, czego doświadczyliśmy na bardzo długo, historia w tle idealnie wpasowuje się w klimat, który z kolei sprawia, że serce bije coraz mocniej. Jest to jeden z tych pokoi, który potrafi zaskoczyć na wielu płaszczyznach. Zagadki są różnorodne, rozwiązania nietypowe, a całość wymagająca. To dowód na to, że pomimo iż ucieczka jest naszym celem, nadal chodzi tu o dobrą zabawę, adrenalinę i logiczne myślenie. My już nie możemy doczekać się "Zmierzchu". Wiemy, że zostały już ostatnie szlify, tak więc, Zagwozdko, widzimy się już wkrótce.

Zagwozdka
Łódź, ul. Struga 11/11 (wejście od ul. Wólczańskiej 58)
kontakt: +48 515 671 111, info@zagwozdka.net
Czas trwania rozgrywki: 50 minut



Zdjęcia pochodzą z oficjalnej strony na Facebooku oraz strony internetowej Zagwozdki.

czwartek, 14 maja 2015

Z wizytą u fryzjera - Let Me Out Łódź


W naszym pięknym mieście Łodzi co rusz pojawiają się nowe escape roomy. Bardzo nas to cieszy, ponieważ to szansa na dobrą zabawę i testowanie nowych pokoi, a wszystko to bez konieczności dalekich wyjazdów.
Tym razem nasze kroki skierowaliśmy do Let Me Out, które z pewnością jest wielu z was dobrze znane, ponieważ jego filie prężnie działają w kilku miastach w Polsce. Swój punkt otworzyli właśnie w Łodzi - mamy wreszcie okazję sprawdzić na własnej skórze, z czym to się je.

Zakład fryzjerski w malowniczej scenerii

Mijamy kolejne budynki, aż w końcu naszym oczom ukazuje się niezwykle ładna kamieniczka. Czy to możliwe, że jesteśmy na miejscu? Okazuje się, że jak najbardziej! Wnętrze budynku skrywa niezwykle urodziwy wystrój i już wiemy, że nasza wizyta będzie należała do niezwykle miłych.
Czekał nas jednak moment przekroczenia progu kolejnego pokoju. Tym razem postanowiliśmy zobaczyć, jak wygląda alternatywna wersja wizyty u fryzjera. Nie zawsze zdarza się nam, że chcemy stamtąd uciec jak najszybciej. Chyba, że poddaliśmy się bardzo niekorzystnej metamorfozie... To jednak zupełnie inna historia.

Z wizytą w salonie

Tym razem nie będzie strasznie (chociaż pierwsze skojarzenie, jakie przychodzi Ani do głowy, to Sweeney Todd), nie wpadniemy w ciemną otchłań, ani nie usłyszymy rozlegających się krzyków błagających o pomoc. Ta wizyta będzie miła i przyjemna, jak w najnormalniejszym salonie fryzjerskim (a nie owianym demoniczną aurą zakładzie golibrody, Aniu).
To zdecydowanie miła odskocznia dla tych, którym uciekający czas i zagadki dostarczają wystarczającej dawki adrenaliny lub też po prostu chcą odpocząć od wszechogarniającej aury strachu.

Przekraczamy drzwi i naszym oczom ukazuje się pusty salon fryzjerski. Półki uginają się pod butelkami z szamponami, odżywkami i akcesoriami, po które każde z nas chętnie sięga, dotyka, odkręca i wącha. Tym razem nikt nie każe nam usiąść na sofie i poczekać na swoją kolej, aż zostaniemy obsłużeni, tylko bierzemy sprawy w swoje ręce i rzucamy się w wir zagadek.
W trakcie zastanawiamy się, czy poszczególne elementy mają tu znaczenie. W sumie nigdy nie zastanawialiśmy się nad głębszym znaczeniem grzebieni czy farby do włosów. Numery, daty, kolory - wszystko łączy się ze sobą w bliżej niezrozumiałą masę, która zaczyna nas zalewać z każdej strony. Chyba czas na chwilę oddechu. Kolejne zagadki przybliżają nas do wyjścia i w końcu uciekamy do upragnionej wolności. Od teraz wizyta u fryzjera nigdy nie będzie taka sama.

Fryzjer od kuchni

Let Me Out w Łodzi to niezwykle miłe miejsce, gdzie estetyka odgrywa niezwykle ważną rolę. Sama lokalizacja sprawi, że będzie można się tu nie tylko rozerwać, ale i spędzić chwile w miejscu, któremu poświęcono wiele uwagi od strony estetycznej. Z pewnością zostanie to docenione przez grupy zorganizowane, dla których prezencja miejsca jest równie ważna, co i sama forma spędzenia czasu.
Pokój został bardzo skrupulatnie przygotowany. Wszystkie zagadki są tak zaprojektowane, aby cieszyć nie tylko umysł, ale i oko. Każdy element jest tu spójny i dopracowany. Znajdziemy tu kilka ciekawych rozwiązań, które mogą przysporzyć wytężenia szarych komórek nawet największym wyjadaczom.
Sam wybór tematu jest nieco zaskakujący, ale w jak najbardziej pozytywny sposób. Fryzjer nie jest czymś na tyle oczywistym, co mogłoby przyjść nam na myśl, kiedy rozmawiamy o escape roomach. Sami właściciele mówią, że zdecydowali się na taką tematykę ze względu na to, że sama wizyta ma kojarzyć się z czymś wyjątkowo przyjemnym. A czy coś potrafi poprawić humor lepiej niż nowa fryzura?
Drugi pokój, dla równowagi, powstał z myślą o zestawieniu go z czymś odwrotnym, czyli miejscem znajdującym się na zewnątrz. W ten oto sposób Let Me Ot w Łodzi oferuje również rozgrywkę, której motywem przewodnim jest Central Park. To miejsce zostawiliśmy sobie na kolejną wizytę, ale sama idea brzmi niezwykle ciekawie! Podobno apetyt rośnie w miarę jedzenia, dlatego nie możemy się już doczekać, kiedy będziemy mogli zmierzyć się z parkiem w... pokoju. Brzmi niezwykle fascynująco!


Let Me Out Łódź
Wierzbowa 21, Łódź
kontakt: +48 601 713 335, lodz@letmeout.pl
Czas trwania rozgrywki: 45 minut




Wszystkie zdjęcia pochodzą z oficjalnej strony Let Me Out na Facebooku.